rok pandemii

13 marca 2020… Pamiętam dobrze ten dzień, imieniny mojej Mamy. Szkoły zamknięte już od kilku dni i spanikowane tłumy wykupujące ostatnie sztuki drożdży, makaronu czy papieru toaletowego. Bo w Polsce odnotowano kilka przypadków wirusa. Dziś się śmiejemy z tej paniki, ale wtedy nikomu nie było do śmiechu.
Następnego dnia miałam umówioną wizytę do fryzjera i zgadnijcie, co… – poszłam dopiero kilka miesięcy później.
Bo właśnie wtedy zaczął się lockdown.

Takie były początki. Od tamtych wydarzeń minął już rok pandemii w Polsce.
A pierwsza rocznica to gruba sprawa. Pierwsze urodziny, rocznica ślubu, czy przeprowadzki to zawsze powód nie tylko do świętowania ale i chwili refleksji.

Dziś patrząc wstecz myślę sobie jak dziwny, często smutny, wkurzający i przykry to był rok. Zapewne dla każdego na tej planecie.
Ale ja lubię szukać pozytywów. Teraz bardzo tego potrzebuję. I myślę, że nie tylko ja.
Dlatego spróbujmy poszukać dobra i dostrzec plusy. Nieliczne lecz istotne korzyści, które zostaną z nami po pandemii.

 

Po pierwsze

Choćbyśmy bardzo nie chcieli trzeba przyznać, że to właśnie kryzys jest zapalnikiem wynalazczości. To wtedy następuje największy rozwój. Ludzie z natury są dosyć leniwi i kiedy wszystko jest w porządku nie mają chęci szybszych zmian na lepsze. Ostatni wiek jest tego dobitnym przykładem. A dziś? Spójrzmy na miasta. Pandemia i konieczność zachowania dystansu społecznego okazały się doskonałym motywatorem do szybkiego prototypowania zalegających w szufladach pomysłów. Trzeba było przyspieszyć z decyzjami.

W wielu zachodnich miastach z dnia na dzień zaczęto testować nowe rozwiązania, takie jak zamknięcie jednego pasa drogowego i przekazanie go rowerzystom. Ten środek transportu okazał się bowiem bezpieczniejszy od miejskiej komunikacji. Innym przykładem jest rozszerzanie stref ogródków restauracyjnych kosztem ulicy, tak by zapewnić większą ilość miejsc z odpowiednim dystansem. Rozwiązanie z poszerzoną strefą gastro miałam okazję obserwować w moim mieście i uważam, że sprawdziło się to doskonale.
Mam ogromną nadzieję, że wiele z tych korzystnych dla pieszych czy rowerzystów myśli kształtujących miejskie przestrzenie pozostanie z nami na stałe.
To trend korzystny szczególnie dla zdrowia społeczeństwa.

 

Praca hybrydowa?

Jeszcze gdyby w styczniu 2020 zapytać szefa, czy nie ma nic przeciwko temu abyśmy jeden dzień popracowali zdalnie, zapewne w większości przypadków popukałby się w głowę 😉 Wielu pracodawców nie miało zaufania do rzetelności i wydajności pracowników niebędących pod ich czujnym nadzorem. Jednak ostatnie miesiące zmusiły nas do pozostania w domu. I co się okazało? Że wszystko śmiga, ludzie jednak pracują.

Co więcej, rozmawiając ze znajomymi niejednokrotnie słyszałam, że na pracy zdalnej robią jeszcze więcej. Bo koledzy z pracy nie rozpraszają, a godzina 16 aż tak nie motywuje do zakończenia roboczego dnia, „bo w sumie chcę to skończyć, a przecież i tak nie tracę czasu na dojazdy, więc nic nie tracę”. Taka sytuacja ;). Osobiście nie jestem wielką fanką pracy zdalnej, ale uważam, że zmiana w postrzeganiu tej opcji była bardzo potrzebna. W przyszłości pozwoli to na łatwiejsze wprowadzanie systemu hybrydowego, gdzie część czasu będziemy pracować w biurze, a część zdalnie. Bardzo wygodna i często ułatwiająca życie alternatywa dla klasycznego systemu pracy biurowej.

 

A skoro mowa o pracy z domu…

Pandemia radykalnie zmieniła nasze podejście do mieszkalnictwa. Dziś aspekty ważne dla komfortowego mieszkania to także miejsce do wygodnej pracy oraz punkt kontaktu ze światem czyli balkon lub ogródek. Ludzie szukający nowego lokum analizują jego cechy także w kontekście rzeczywistości pandemicznej. Stworzenie dedykowanego i komfortowego miejsca do pracy na home office jest istotne ze względu na zdrowie psychiczne – możliwość przestawienia się na tryb „praca” oraz pełen relaks w innych strefach mieszkania to klucz do tego by utrzymać balans i dobrą kondycję umysłową.
Mam nadzieję, że te potrzeby rynku zmotywują deweloperów do zmian w podejściu. Zapewnienie balkonu w każdym mieszkaniu będzie dobrym początkiem.

 

Galeria, czy deptak?

Nie od dziś wiadomo, że wielkie centra handlowe zabijają życie na ulicach. Olbrzymia ilość punktów usługowych, sklepów czy restauracji została stłoczona w klocach z martwą fasadą. A wyobraźcie sobie te wszystkie sklepiki i tłumy, które widujemy w weekendy lub przed świętami przeniesione na ulice. Jak wspaniały byłby to widok.
Osobiście na to liczę. Okazuje się bowiem, że wiele sieciówek ma aktualnie otwarte sklepy jedynie w mniejszych miejscowościach, ponieważ tam nie ma wielkich galerii, które regularnie są zamykane w ciągu ostatniego roku. Czy biorąc pod uwagę rozmaite scenariusze na przyszłość, firmy zaczną patrzeć bardziej przychylnym okiem na lokalizacje swoich sklepów w ciągach zwykłych ulic? Przyszłość pokaże.

 

Jak już jesteśmy przy handlu.

Sądzę, że wielką i jakże potrzebną lekcją pandemiczną jest ta o ekonomii i gospodarce. To bardzo cieszy kiedy widać jak coraz większa grupa Polaków rozumie, że należy wspierać nie tylko gastro, ale i wszystkie rodzime i lokalne biznesy. Że ogromną różnicę robią Twoje codzienne decyzje konsumenckie. Niestety, mam wrażenie, że tylko pandemia mogła tego dokonać. Przez długie lata nie mogliśmy wyzbyć się przekonania, że wyroby polskie są gorsze, mniej solidne i nie tak prestiżowe. Wiele osób nie rozumiało powiązania między stanem gospodarki, a tym komu oddają swoje pieniądze. Dobrze, że to się zmienia:).

 

Im dłużej zastanawiam się nad nielicznymi pozytywami jakie przyniósł nam ostatni rok pandemii, tym więcej ich znajduję. Do tego wszystkiego należałoby dodać rozmaite aktywności przeniesione do świata online. Jak na przykład edukacja. Bo choć wszyscy się zgodzimy, że nic nie zastąpi wykładu na żywo to trzeba przyznać – daje to nowe możliwości, które w przedpandemicznych okolicznościach były niedostępne dla wielu osób. Teraz możesz zacząć studia w Krakowie mieszkając w Szczecinie i nie martwić się dojazdami. I o to chodzi w wykorzystaniu potencjału nowych technologii!

Czy te dobre zmiany na pewno zostaną z nami na dłużej? Tego jeszcze nie wiemy. Lecz musimy mieć świadomość, że to nie musi być ostatnia pandemia. Planując przyszłość warto rozważać różne scenariusze. Planując miasto – także. Weźmy więc z tej sytuacji to co najlepsze.

No i najwyższy czas zjeść już te mrożonki z 2020, nie sądzisz ;)?

 

Uważasz tekst za wartościowy? Podaj dalej! 🙂

Post Author: Monika | slowcitylife

You may also like

z małego miasta

A może ja jestem z małego miasta?

Zimowa ulica. Śnieg pod stopami skrzypi, a ja wciąż nie

Duch Świąt

Bajka o balkonowym Duchu Świąt

Jest 19 stycznia, a on wciąż świeci. Mieni się szmaragdowym

noś odblaski

Historia nie-miłosna z ciemnością w tle

Ona. 35 lat, odnosząca sukcesy w dużej korporacji. Elegancka, ubrana

Hej, Miło Cię widzieć :)

Monika Żelichowska

ZAJRZYJ NA FB...

Facebook By Weblizar Powered By Weblizar